Fundacja rodzinna pomyślana została przede wszystkim jako konstrukt chroniący rodzinne firmy przed rozdrobnieniem. W fundacji upatrywano także instrumentu umożliwiającego założycielowi (fundatorowi) zadbanie o zgromadzony majątek rodzinny i jego rozwój w perspektywie dłuższej nawet niż dwa pokolenia. Z założenia trwały, stabilny i odporny na osobiste problemy poszczególnych beneficjentów (najczęściej członków rodziny), miał realizować swoje funkcje dzięki przyznawanej mu osobowości prawnej. Osoba prawna funkcjonuje bowiem w obrocie samodzielnie, tj. niezależnie od jej fundatorów czy beneficjentów. Jak sama nazwa wskazuje - jest niejako dodatkową „osobą”, która może w swoim imieniu zawierać umowy i posiadać majątek. Pisma i kontrakty podpisuje w jej imieniu zarząd. Rozwiązanie to kojarzymy m.in. ze spółkami akcyjnymi i spółkami z o.o. Podobnie jak one, fundacja rodzinna zaciągać może własne zobowiązania i odpowiada co do zasady tylko za własne długi. No właśnie – co do zasady.
Aby fundacja rodzinna faktycznie służyła do zachowania rodzinnego charakteru biznesu i zapobiegania rozproszeniu majątku (np. pomiędzy spadkobierców fundatora), a nie ucieczce z aktywami przed wierzycielami, przewidziano w ustawie o fundacji rodzinnej stosowne zabezpieczenie. Mianowicie fundacja rodzinna odpowiada solidarnie z fundatorem za jego zobowiązania powstałe przed jej ustanowieniem, w tym z tytułu alimentów. Dzięki tej regulacji nie jest możliwy scenariusz, w którym - celem ucieczki przed komornikiem - zadłużona osoba ustanawia fundację, wnosi do niej tytułem wkładu cały swój majątek i unika w ten sposób ryzyka jego spieniężenia w egzekucji. Jeśli fundator w momencie ustanawiania fundacji rodzinnej ma już jakieś długi (choćby termin ich płatności miał przypaść dopiero za kilka lat), to wierzyciel może wybrać, czy ich zapłaty dochodzić od samego fundatora czy też - od nowo powstałej fundacji rodzinnej, czy też od nich łącznie. Zastrzeżmy jedynie, że odpowiedzialność za długi fundatora ma też swoje granice. Otóż ustawa przewiduje, że fundacja rodzinna odpowiada jedynie do wartości mienia wniesionego przez fundatora według stanu z chwili wniesienia tego mienia do fundacji, a według cen z chwili zaspokojenia wierzyciela. Może to brzmieć skomplikowanie, więc posłużmy się przykładem:
W takim scenariuszu fundacja może zapłacić wierzycielowi fundatora w lipcu 2026 r. 500.000 złotych w całości zwalniając się od konieczności spłaty pozostałej części długu. Jak wyjaśnialiśmy, odpowiada bowiem za dług fundatora, ale tylko do granicy wartości wniesionego przez fundatora mienia, a więc tylko do wartości wspomnianej kawalerki w Mierzynie. Wartość tę wyznacza się na dzień zaspokojenia wierzyciela, więc bez znaczenia pozostaje, ile mieszkanie było warte w dniu jej wniesienia do fundacji, za ile została ono sprzedane i czy dalej w majątku fundacji się znajduje. Bez znaczenia jest też to ile fundacja ma obecnie majątku. Choćby miała aktywa o wartości ponad 10 milionów złotych, pożyczkodawca będzie mógł od niej dochodzić maksymalnie równowartości wkładu fundatora w chwili, w której następuje zapłata długu. Limit ten nie obejmuje jednak odsetek za opóźnienie w sytuacji, w której to fundacja rodzinna opóźnia się ze spłatą długu fundatora. Zobowiązanie z tytułu odsetek należy w takiej sytuacji traktować jako własne zadłużenie fundacji, a nie dług fundatora.
Zauważmy przy tym, że gwarancją dla bezpieczeństwa majątku fundacji rodzinnej w dłuższej perspektywie czasowej jest fakt, że fundacji nie powinny już zagrażać długi, które fundator zaciągnie po ustanowieniu fundacji. No chyba że wnosząc majątek do fundacji fundator miał już w zamiarze doprowadzić do pokrzywdzenia przyszłych wierzycieli. Możemy sobie przecież wyobrazić stan faktyczny, w którym fundator najpierw rejestruje fundację i wnosi do niej tytułem wkładu założycielskiego wszystkie posiadane nieruchomości oraz środki pieniężne, a chwilę później zaciąga pożyczkę, nie informując pożyczkodawcy, że nie będzie miał z czego pożyczki spłacić. Przed takimi nadużyciami prawo chronić będzie pożyczkodawcę opcją złożenia tzw. skargi pauliańskiej przeciwko fundacji rodzinnej, ale to już temat na inny artykuł, taki jak TEN.
Wiemy już, że za świeżo ustanowioną fundacją rodzinną mogą potencjalnie podążać długi jej fundatora. Podkreślmy, że wystarczy jedynie, aby długi takie już istniały w chwili założenia fundacji rodzinnej, niekoniecznie muszą być już wymagalne. Wystarczy zatem, że fundator zaciągnął w 2023 roku pożyczkę z terminem zwrotu na koniec 2028 r., by założona w 2025 r. fundacja mogła w czwartą rocznicę powstania spotkać się z komornikiem pożyczkodawcy.
Możliwe są tu różne scenariusze. Po pierwsze wierzyciel fundatora dysponuje opcją wezwania fundacji rodzinnej do spłaty długu, po tym jak nie uda mu się wyegzekwować go od fundatora. Nic jednak nie stoi na przeszkodzie, aby wierzyciel fundatora w ogóle nie podejmował prób odzyskania od niego środków (np. wiedząc, że ten ostatni nie ma majątku) i od razu dochodził należności od fundacji. Zasadniczo działanie takie wymagało będzie wytoczenia przeciwko fundacji rodzinnej powództwa o zapłatę. Dopiero po prawomocnej wygranej wierzyciel będzie mógł w oparciu o nakaz zapłaty/wyrok zaopatrzony w klauzulę wykonalności udać się do komornika z wnioskiem o wszczęcie egzekucji z majątku fundacji. Istnieje jednak krótsza alternatywa, dostępna dla wierzycieli, którym udało się już zdobyć tytuł egzekucyjny przeciwko fundatorowi (np. prawomocny wyrok w sprawie o zapłatę). Mogą oni bowiem domagać się w sądzie nadania na taki tytuł klauzuli wykonalności bezpośrednio względem fundacji, tj. z pominięciem fundatora. Warunkiem będzie jednak wtedy okazanie sądowi postanowienia komornika o stwierdzeniu bezskuteczności egzekucji względem fundatora albo alternatywnie - wykazanie, że gdyby egzekucję względem fundatora wszcząć, oczywiste będzie, że egzekucja okaże się bezskuteczna.
Ryzyka związane z długami fundatora nie kończą się jednak dla fundacji na pojedynczych egzekucjach. Zacznijmy od tego, że fundacja rodzinna może, choć nie musi, prowadzić działalność gospodarczą (np. polegającą na obrocie papierami wartościowymi czy nieruchomościami). Jeśli takową prowadzi, może zostać uznana w świetle prawa za przedsiębiorcę. Do przedsiębiorców z kolei znajdują co do zasady zastosowanie regulacje ustawy Prawo upadłościowe, umożliwiając między innymi ogłoszenie w stosunku do nich upadłości. Stąd przyjąć można, że także w stosunku do fundacji rodzinnej dojść może do ogłoszenia upadłości. Wystarczy, że prowadzi ona działalność gospodarczą.
Do ogłoszenia upadłości przedsiębiorcy może jednak dojść tylko w sytuacji, w której jest on niewypłacalny. O tym, po czym poznać, że taki stan wystąpił pisaliśmy TUTAJ. W dużym uproszczeniu można w tym miejscu przyjąć, że niewypłacalność związana jest z nadwyżką długów ponad zdolności płatnicze dłużnika. W razie jej wystąpienia dłużnik zobowiązany jest do złożenia wniosku o ogłoszenie upadłości. W przypadku osób prawnych obowiązek ten ciąży na członkach jej organów uprawnionych do reprezentacji. W fundacji rodzinnej rolę taką spełniać będą członkowie zarządu. Co jednak ważne, o ogłoszenie upadłości wnosić może nie tylko dłużnik, ale także wierzyciel. W obliczu opisanych wyżej zasad odpowiedzialności fundacji rodzinnej za długi fundatora oznacza to, że wniosek o ogłoszenie jej upadłości będą mogli złożyć zarówno bezpośredni wierzyciele samej fundacji, jak i wierzyciele fundatora (o ile tylko należności pochodzą sprzed dnia ustanowienia fundacji).
Dlatego też majątek fundacji rodzinnej może być zagrożony w sytuacji, w której jednym z fundatorów, bądź jedynym fundatorem będzie osoba zadłużona ponad możliwości płatnicze swoje i fundacji. Fundacja taka od chwili powstania zagrożona będzie upadłością, a skutki jej otwarcia, w tym na wniosek wierzyciela, są daleko idące. Z chwilą ogłoszenia upadłości zarząd majątkiem fundacji rodzinnej obejmie bowiem syndyk masy upadłości, podejmując próby jego spieniężenia do momentu, w którym nie dojdzie do spłaty wszystkich długów upadłej fundacji. Oczywiście także syndyk będzie musiał mieć na uwadze limit odpowiedzialności fundacji za zobowiązania fundatorów, o którym wspominaliśmy, tj. maksymalnie do wartości wniesionych przez nich aktywów.
Ryzyko to nie istnieje wyłącznie na papierze, co udowodniła praktyka. 3 marca 2026 roku doszło do ogłoszenia pierwszej w Polsce upadłości fundacji rodzinnej.